poniedziałek, 12 listopada 2018

Dallas Mavericks – New York Knicks 106:118


Przystanek Dallas i spotkanie z będącymi w przebudowie Mavericks. Mecz z kilkoma podtekstami. Przede wszystkim nawiązanie do ubiegłorocznej dyskusji, czy Knicks dobrze zrobili odpuszczając Dennisa Smitha Jr, na korzyść Franka Ntilikina. A poza tym Luka Doncić, niedoszłe wzmocnienie EuroKnicks.
Knicks rozpoczęli mecz piątką Ntilikina, Hardaway Jr, Dotson, Vonleh i Robinson. Po słabszym początku (szybko złapane 4 faule przez Knicks), Knicks udało się zbobyć kilkupunktową przewagę, głównie dzięki trafieniom Dotsona i Robinsona. Oba zespoły słabo rzucały z dystansu, co bolało podwójnie przez okropny pogłos, który wydawała piłka uderzając o obręcz. Mimo słabszej dyspozycji w obronie (zmiany krycia), Knicks udało się utrzymać przewagę do końca kwarty, głównie dzięki dobrej postawie w ataku Triera i Kantera. Po pierwszej kwarcie 33:27 dla Knicks.
Drugą kwartę lepiej zaczęli Mavericks, którzy szybko dogonili Knicks. W tym okresie wynik dla Nowego Jorku trzymał Mario Hezonja, który regularnie zdobywał punkty skutecznymi (w końcu!!!) wjazdami pod kosz (plus jedna trójeczka). Kompletnie wstrzelić się nie mógł Hardaway Jr. W późniejszym okresie gracze Dallas wykorzystywali pudła Knicks i zamieniali je na punkty w szybkim ataku i kontrach. Pozwoliło im to osiągnąć kilkupunktowe prowadzenie. W końcówce w ataku przebudził się Hardaway Jr i dzięki temu, do przerwy Knicks przegrywali tylko 56:59.
Początek trzeciej kwarty potoczył się idealnie dla Knicks. Z jednej strony niezła gra w defensywie wymuszała kolejne nieskuteczne akcje Mavericks. Z drugiej, na dobre rozkręcił się Hardaway Jr. Kolejne akcje pod koszem efektownie kończył Robinson. Dobre momenty w tej części meczu miał w końcu Thomas (m.in. alley oop do Robinsona). W końcówce Knicks udało się odskoczyć na 12 punktów, głównie dzięki skutecznym akcjom Triera i Kantera. Na koniec trzeciej kwarty drużna z Nowego Jorku prowadziła 89:77/
Ostatnia część gry zaczęła się od wymiany ciosów. Po stronie Knicks wyjątkowo aktywny i skuteczny w tym fragmencie był Mudiay. Cały czas dobrą dyspozycję w ataku pokazywał Trier. Po trafinoych wolnych Robinsona (!!!) Knicks prowadzili nawet 17 punktami. Dalsza część tej kwarty, to już utrzymywanie przewagi. Ostatecznie Knicks wygrali 118:106.

Oceny indywidualne:
Mitchell Robinson (13 pkt, 10 zb, 3 as, 3 prz, 1 bl) – no i narobił fanom Knicks smaka. Jest surowy w ataku i w obronie, ale akurat w tym meczu pokazał, że może być sporym zmartwieniem dla rywali. Nareszcie aktywny na desce i czujny w obronie.
Noah Vonleh (4 pkt, 3 zb) – grał krócej, częściowo ze względu na ustawienie rywala, a częściowo ze względu na dobrą grę Robinsona i Thomasa. Ale swoje łokcie sprzedał i swoje łokcie dostał.
Damyean Dotson (11 pkt, 8 zb) – tym razem w słabszej dyspozycji rzutowej. Za to bardzo aktywny na desce. Słabszy mecz w obronie – miał spore problemy z kryciem Doncicia.
Tim Hardaway Jr (18 pkt, 6 zb, 3 as) – w drugiej i trzeciej kwarcie zrobił swoją robotę w ataku i mógł odpoczywać. Niestety kolejny słaby mecz w obronie.
Frank Ntilikina (7 pkt, 7 as, 3 prz) – kolejny raz starał się w większym stopniu kreować grę i od razu w górę poszła statystyka asyst. Ale te otwarte rzuty to musi się nauczyć wykorzystywać, bo bez tego ciężko będzie mu wejść na wyższy poziom. W obronie standard Franka, chociaż nie miał łatwego życia z Dennisem Smithem Jr.
Lance Thomas (10 pkt, 2 zb, 3 as, 2 prz) – trzeba go pochwalić za trzecią kwartę. Wtedy był wzmocnieniem i w obronie i w ataku. Wchodzenie z ławki jest dla niego optymalne. Oby więcej takich spotkań.
Enes Kanter (13 pkt, 5 zb, 2 bl, 2 as) – Robinson przytrzymał go dzisiaj na ławce. I Enes nie zdążył nabić sobie statystyk. Ale mimo tego, był solidną opcją w ataku. Tak, te dwa bloki to nie pomyłka. Enes zaczął podnosić ręce w obronie.
Allonzo Trier (23 pkt, 2 zb, 1 as) – to był jego wieczór. Za każdym razem, gdy pojawiał się na boisku, to obrona rywali miała problem. Niesamowita skuteczność rzutów za 2 punkty (7/7 prób!). Miał problemy w obronie, szczególnie na zasłonach.
Emmanuel Mudiay (6 pkt, 4 as, 2 zb, 3 prz) – dobry występ Manuela. Świetnie wyglądał na początku czwartej kwarty – trafiał rzuty, podejmował tylko dobre decyzje oraz był skuteczny w obronie. Przypadek, czy w końcu odbije się od dna?
Mario Hezonja (11 pkt, 1 zb) – na początku drugiej kwarty Knicks mieli problemy. I wtedy wszedł Mario, cały na biało (dosłownie). I trafiał. Naprawdę dobre minuty w jego wykonaniu.
Trey Burke (2 pkt, 2 as, 1 zb) – eeeee… podobno był na boisku, ale nawet nie skojarzyłem. Ale to trochę dobrze, bo oznacza, że też nic nie spieprzył.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza