wtorek, 17 listopada 2020

Offseason 2020. Przystanek #2 - Draft

 

Już w najbliższą środę (18.11.2020) kolejny połów młodego narybku do zespołów NBA. Tegoroczna klasa nie wygląda imponująco, ale z każdego rocznika można wyciągnąć solidnego zawodnika, który przez kilka lat będzie świadczył swoje usługi na "salary cap friendly" kontrakcie. Dzięki uprzejmości Los Angeles Clippers, którzy bardzo chcieli mieć u siebie Marcusa Morrisa, Knicks dysponują dwoma wyborami w pierwszej rundzie draftu. Na kogo mogą je spożytkować?

Zacznijmy od potrzeb. I tutaj jest prosta sprawa - Knicks potrzebują wzmocnień na każdej pozycji. W zespole są dwaj zawodnicy, na których rozwój liczy organizacja oraz kibice, czyli RJ Barrett oraz Mitchell Robinson. Oznacza to, że wybór centra lub shooting guarda mógłby ograniczyć minuty tych zawodników (koniec końców, tegoroczny rookie też powinien dostać solidne minuty). Dlatego też Knicks powinni skoncentrować się na poszukiwaniu rozgrywającego lub skrzydłowych.

Po raz pierwszy Knicks będą wybierać z nr 8. Nie ma sensu dywagować na temat Anthony'ego Edwardsa, LaMelo Balla, Jamesa Wisemana, Deniego Avdiji i Obi'ego Toppina, bo raczej nie ma opcji, żeby którykolwiek z nich był dostępny w momencie wyboru nowojorczyków. Onyeka Okongwu mógłby stworzyć niezwykle ciekawy i efektowny duet podkoszowy z Robinsonem, ale to już nie te czasy, żeby stawiać na frontcourt złożony z dwóch graczy bez rzutu. Kto zostaje do wyboru?

Devin Vassell - chyba najlepsze uzupełnienie aktualnego składu. Small forward o pożądanej przez Knicks charakterystyce, czyli 3&D. Wygląda na to, że od razu mógłby mieć zauważalny wpływ na grę drużyny po obu stronach parkietu. Inteligentny defensor, mogący kryć zarówno obrońców, jak i skrzydłowych. Solidny spot-up shooter, który w ostatnim roku trafiał z dystansu na skuteczności 41% (przy ogólnej skuteczności 49%). Jego największymi minusami są drybling i gra z piłką. Ale to są akurat wady, na które Knicks mogą przymknąć oko. Na jego słabą skuteczność rzutów wolnych już mniej.

Isaac Okoro - prawdopodobnie to będzie najlepszy dostępny zawodnik. Ten atletyczny  small forward przez wielu uznawany jest za najlepszego defensora w drafcie. Wysokie IQ, dobre rotowanie, zdecydowanie Thibodeau type player. Nie forsuje swoich rzutów i umie dostrzec lepiej ustawionych partnerów. Potrafi skutecznie oraz efektownie wykańczać akcje pod koszem. Niestety, to jest jego jedyna broń ofensywna. Jego jump shot wymaga sporej poprawy (jak u wszystkich młodych wybieranych przez nowojorczyków w ostatnich latach), co może być na początku dużym ograniczeniem jego gry ofensywnej w NBA.

Patrick Williams - kolejny potencjalny zawodnik, który powinien być na orbicie zainteresowań Knicks. Uniwersalny skrzydłowy, który mógłby być ciekawą opcją jako partner Mitchella Robinsona. Dużo widzący i dobrze podający power forward, dodatkowo mogący zagrozić rzutem z dystansu (chociaż skuteczność do poprawy), to byłaby miła odmiana w naszej organizacji. Solidny obrońca zespołowy, ale już gorzej z kryciem indywidualnym. Często popełnia błąd kroków (akurat to brzmi znajomo).

Kilian Hayes - obok Balla, najlepszy rozgrywający w drafcie. Młody, wysoki point guard z Francji z podejrzanym rzutem. Gdzieś już o takim słyszałem. No dobra, raczej nie jest tak dobrym defensorem jak Ntilikina, natomiast powinien stanowić większe wsparcie w ofensywie. Utalentowany playmaker, który potrafi dostarczyć piłkę do kolegów na wiele sposobów. W ostatnim sezonie rozegrał w Europie 33 spotkania z seniorami, co jest sporą wartością dodaną.

Tyrese Haliburton - kolejny wysoki rozgrywający. Zdecydowanie najlepszy strzelec na tej shortliście. W ostatnim sezonie miał bardzo dobre 41% skuteczności z dystansu, przy średnio ponad 5 próbach. Jego nietypowy jump shot paradoksalnie może być sporym ułatwieniem na początku kariery w NBA. Bardzo dobry przegląd pola oraz dbanie o piłkę to również jego mocne strony. Gołym okiem widać, że będzie musiał trochę przybrać na masie, na potrzeby gry w NBA. Solidny lecz nie wybitny defensor. Chyba najlepsza opcja do backcourtu z Barrettem.

Kira Lewis Jr - pierwsza miłość kibica. Kiedy zobaczysz jego grę, to od razu się w niej zakochasz. Eksplozywny point guard z niezłym przyspieszeniem na pierwszych krokach, potrafiący znaleźć każdą dziurę w obronie rywala i ją wykorzystać, żeby w ekspresowym tempie przedostać się pod kosz. I zdecydowanie najlepszy drybler wśród wymienionych. Solidny strzelec z dystansu. Natomiast musi poprawić grę w defensywie. Ciekawa opcja, gdyby Knicks chcieli ugrać coś dodatkowego z tego draftu i zdecydowali się na trade down.

Nasz typ: Devin Vassell, jeżeli Knicks chcą skrzydłowego. Tyrese Haliburton, gdy zdecydują się na rozgrywającego


Pick nr 27. będzie determinowany przez wcześniejszy pick. Jeżeli Knicks wybiorą skrzydłowego, to w drugim raczej będą celować w obrońcę. I na odwrót. Tutaj już jest większe zgadywanie, ale wszystko wskazuje na to, że ktoś z poniższych graczy powinien być dostępny.

Tyler Bey - atletyczny skrzydłowy z ciekawym arsenałem zagrań pod koszem. Może być ciekawym obrońcą na poziomie NBA.

Robert Woodard II - kolejny ciekawy skrzydłowy. Tym razem zdecydowanie bardziej utalentowany ofensywnie.

Tre Jones - solidny two-way obrońca z wysokim IQ. Kolega Barretta.

Grant Riller - może być odpowiedzią na nurtujące pytanie: czy można mieć Freda VanVleeta bez przepłacania go? Doświadczony zawodnik na poziomie akademickim.

Desmond Bane - prawdziwy snajper. Może być ciekawą opcją na zastąpienie Wayne'a Ellingtona.

Jaden McDaniels - budzący spore kontrowersje skrzydłowy. Posiada świetne warunki fizyczne, dzięki którym może być bardzo dobry all around obrońcą w NBA.

Nasz typ: Oczywiście Robert Woodard II. Kto by nie chciał zobaczyć na boisku duetu Woodard II - Knox II. No ewentualnie Tre Jones.


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza