wtorek, 27 listopada 2018

20 games and running... Podsumowanie Knicks


Minął nam pierwszy etap tego sezonu, zatem może warto by było podsumować sobie kilka rzeczy. Wybraliśmy kilka tematów z naszych prognoz i dodaliśmy informacje na temat gry w dotychczasowych meczach. Na ten moment sytuacja wygląda następująco:

Jaki mamy bilans?
6-14. Ale nie ma co panikować, te kilka niepotrzebnych zwycięstw nie zepsuje tego sezonu Knicks. Jeszcze wiele trudnych meczów i sporo porażek do poniesienia. Jak to mawiał klasyk, w tym sezonie walczymy o spadek… to znaczy o jak najwyższy pick.

Gra w ataku?
W tej chwili nie wygląda to najlepiej. Jak na zespół pozbawiony gwiazd, to strasznie brakuje gry zespołowej. Knicks szorują dno NBA pod względem niemal wszystkich statystyk dotyczących asyst. Rozgrywający nie rozgrywają, co w połączeniu z liczbą samolubów w zespole (Hardaway Jr, Burke, Trier, Knox, Kanter), daje efekt końcowy w postaci archaicznej i mało efektownej gry ofensywnej. Jeżeli Knicks kiedykolwiek mają się liczyć na wschodzie (step by step), to na pewno nie z takim atakiem. Oczywiście, na to duży wpływ mogły mieć regularne zmiany rotacji przez Coacha Fizdale’a. Na plus trzeba dodać zbiórki ofensywne – akurat pod tym względem nowojorczycy są w czubie NBA.

Gra w obronie?
Tutaj już trochę widać rękę Coacha Fizdale’a. Jest agresja, jest poświęcenie. Jest kilka pomysłów na to, jak ta obrona powinna wyglądać i nawet można znaleźć kilka zagrywek defensywnych, które są wprowadzane (z lepszym lub gorszym skutkiem). Jedynym problemem jest to, że brakuje odpowiednich wykonawców. Ntilikina i Vonleh to filary, na których opiera się każdy fragment skutecznej gry defensywnej Knicks. Robinson ma zadatki na wybitnego defensora, ale jest jeszcze surowy. Z Knoxa i Triera też mogą być ludzie, ale brakuje im regularności. Dotson wyróżnia się jako obrońca, ale dostaje mało minut. Hardaway Jr i Mudiay są solidni, ale często zdarza im się zagapić w kryciu. I na koniec Kanter, Burke i Hezonja. Ciężko mi nawet ocenić, który jest najgorszy. Lineup z Burke’m i Kanterem to chyba najgorsze zestawienie dla Knicks.

Najlepszy zawodnik?
Tim Hardaway Jr. To był trudny wybór. Timmy wskoczył w buty lidera zespołu. Ewidentnie są na niego za duże i czasem mu spadają. Ale nie można mu odmówić zaangażowania i poświęcenia. No i ma najlepsze statystyki w karierze.

Najlepszym strzelec?
Tim Hardaway Jr (23,3 PPG). Po prostu tak musiało być. Czasem trafia seriami, a czasem Brick Mamba w natarciu. W tej chwili ma sporą przewagę nad konkurencją. Ale jak nie poprawi shot selection to różnica może się zacząć zmniejszać.

Największy postęp?
Noah Vonleh. Zatrudniony po cichu, solidnie zapracował na swoje minuty i teraz zbiera plony. Bardzo ważny zawodnik w rotacji (say what? Vonleh?). Jeden z najważniejszych zawodników w obronie – gra skutecznie przeciwko skrzydłowym i centrom, nie daje się stłamsić na tablicach. Największy walczak w zespole. W ataku, a to postraszy trójką, a to akcją post up. Tylko mógłby trochę delikatniej wbijać się w rywali ramieniem, bo już trochę offens’ów za to zarobił.

Najlepszym debiutant?
Bezdyskusyjnie Allonzo Trier. Robinson i Knox jeszcze się uczą. Już w tym momencie jest wartościowym graczem rotacji. Dostaje sporo minut od Coacha Fiza i zazwyczaj mu się odwdzięcza solidną grą. Oczywiście mecze lepsze przeplata gorszymi, ale nie ma co wymagać cudów od tego chłopaka.

Transfery Knicks?
Póki co bez ruchów. Jakieś „rumors” fruwają po sieci, przede wszystkim na temat Courtneya Lee. Ale to nie powinno dziwić – po prostu Knicks może zależeć na zrobieniu dodatkowego  miejsca w salary cap na szalone lato 2019.

Kiedy wróci Porzingis?
Wiadomo, że… nic nie wiadomo. Miało być szybciej, ale teraz może być później. A w ogóle to możliwe, że opuści cały sezon. Jak na informacje na temat zdrowia franchise playera Knicks to zbyt dużo ogólników.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza