wtorek, 20 listopada 2018

New Orleans Pelicans – New York Knicks 129:124


Drugi mecz serii wyjazdowej. Rywalami New Orleans Pelicans i ich gwiazda Anthony Davis. Zawodnik Top 5 w NBA. A w przyszłości zawodnik Boston Celtics. Na papierze bezwzględnie lepsi są przeciwnicy Knicks. Poza Davisem są jeszcze Jrue Holiday i Nikola Mirotić, a z ławki wchodzi Julius Randle. Knicks tym razem rozpoczęli piątką Mudiay, Trier, Hardaway Jr, Knox , Robinson. Ciekawe jak wypadło zestawienie razem trzech największych samolubów w barwach Knicks.
Początek bardzo udany dla Knicks. Skuteczna gra w ataku i w obronie pozwoliła na odskoczenie na 7 punktów. To był naprawdę dobry fragment w wykonaniu Knicks. Potrafili skutecznie odciąć Davisa od piłki i wymuszać straty rywali (4 do połowy pierwszej kwarty). W połowie kwarty przewaga Knicks wzrosła do 12 punktów. Pelicans nie potrafili znaleźć swojego rytm w ataku, przez co Knicks (już słabiej grający w ofensywie) potrafili do końca kwarty utrzymać przewagę 32:16. To była jedna z najlepszych kwart Knicks w tym sezonie.
Początek drugiej kwarty był niemrawy z obu stron. Praktycznie tylko Trey Burke potrafił skutecznie wykończyć akcję. Przewaga Knicks wzrosła do 19 punktów. Dopiero po kilku minutach zaczęli trafiać inni zawodnicy. Sygnał do ataku Pelicans dał Holiday, który wykorzystywał przewagę nad Treyem Burke. Po chwili dołączył się Davis. I prowadzenie Knicks stopniało do 9 punktów. Knicks już nie byli tak skuteczni jak w pierwszej kwarcie, ale regularnie zdobywali punkty i utrzymywali prowadzenie. Do przerwy Knicks wygrywali 64:54.
Druga połowa zaczęła się od skutecznej gry w ataku obu zespołów. Po stronie Knicks na wyróżnienie zasłużył przede wszystkim Knox, który w tym fragmencie trafiał niemal wszystkie rzuty. W tej kwarcie mecz był przyjemny do oglądania dla kibica. Skuteczna gra w ofensywie, niezłe akcje w obronie. Pelicans nie zachwycali, ale mają w składzie Davisa. Już w pierwszej połowie ciągnął ofensywę Pelicans, ale tutaj rozkręcił się na dobre – punkty spod kosza, wjazdy, rzuty z dystansu i półdystansu. Akurat w takiej formie, to on jest nie do zatrzymania przez nikogo w NBA. Przewaga Knicks topniała, a jedynym graczem, który temu przeciwdziałał był Hardaway Jr. Na koniec trzeciej kwarty Knicks prowadzili 96:88.
Początek czwartej kwarty to skuteczne utrzymywanie przewagi przez Knicks. Dobry fragment rozgrywał Burke, na którym opierała się ofensywa nowojorczyków. Dużo punktów po obu stronach zdobywanych było z kontry. Pelicans w końcu zaczęli trafiać z dystansu. Kilka strat Knicks w ataku i przewaga zmalała do 2 punktów. Końcówka to już dramat Knicks. Pelicans wychodziło wszystko, każde posiadanie kończyło się punktami. Na dwie i pół minuty do końca, wyszli na pierwsze prowadzenie w meczu. I dalej już Davis do spółki z Holiday’em poprowadzili Pelicans do zwycięstwa 129:124.

Oceny indywidualne:
Mitchell Robinson (7 pkt, 7 zb, 1 bl, 1 as, 1 prz) – mimo świetnego występu Davisa, trzeba pochwalić Mitchella. Długo udawało mu się odcinać AD od podań, ale to nie mogło trwać cały mecz. Kiedy Davis się rozkręcił, to na dobrą sprawę mógł wziąć popcorn i usiąść w pierwszym rzędzie.
Kevin Knox (11 pkt, 5 zb, 2 as, 1 prz) – tym razem wykazał się solidną skutecznością. Miał problemy i z Miroticiem i Randle’m. Jego gra na PF jest nadal sporym znakiem zapytania.
Tim Hardaway Jr (30 pkt, 8 zb, 2 as, 2 prz) – jego skuteczność nie powalała na nogi. Ale w ważnych momentach trafiał i utrzymywał Knicks na powierzchni. Jak zwykle nie był pewnym punktem w defensywie.
Allonzo Trier (11 pkt, 2 zb, 5 as, 1 bl) – słaba skuteczność w ataku. Props za asysty, może zacznie grać bardziej zespołowo. Chociaż gdyby podawał w kontrach to miałby ich więcej.
Emmanuel Mudiay (19 pkt, 6 zb, 2 prz, 2 bl) – bardzo dobry mecz. Skuteczny w ataku, napędzał grę zespołową. W obronie długo trzymał Holidaya w ryzach.
Trey Burke (24 pkt, 1 as, 1 zb, 1 prz, 1 bl) – w tym meczu był Jokerem. Za każdym razem gdy wchodził na parkiet, wnosił sporo dobrego w ataku. Jak na niego, to również ma za sobą solidne zawody w obronie.
Noah Vonleh (4 pkt, 6 zb, 2 as, 1 bl) – w tym spotkaniu zdominowany przez Davisa i Randle’a. Był aktywny w obronie, ale są takie mecze w których to za mało.
Enes Kanter (8 pkt, 5 zb, 1 prz) – grał tylko 15 minut. No cóż, trener Fizdale pewnie bał się wystawić go na dłużej do rywalizacji z Davisem.
Frank Ntilikina (4 pkt, 2 as, 2 zb) – 14 minut solidnej obrony i nijakości w ataku. Cholera Frank, kiedy wyjdziesz poza ten schemat.
Damyean Dotson (6 pkt, 2 zb, 2 prz) – trochę zdziwienie, że grał tak mało, szczególnie w końcówce, gdy brakowało solidnej obrony. Tym razem na bakier ze skutecznością.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza