niedziela, 18 listopada 2018

New York Knicks – Orlando Magic 89:115

Kolejnym rywalem było Orlando Magic. Osłabione brakiem Aarona Gordona. Akurat rywalizacja z Magic powinna być dla Knicks jedną z bardziej wyrównanych w tym sezonie. Po raz kolejny Knicks rozpoczęli piątką Ntilikina, Hardaway Jr, Dotson, Vonleh, Robinson.

To jakiś dramat był. Nawet nie dramat, tylko DRAMAT. Magic objęli szybko wysokie prowadzenie i nie oddali go do samego końca. Katastrofa w ataku - krótko, 35% skuteczności z gry, 18% z dystansu. Katastrofa w obronie - Knicks nie potrafili przez cały mecz znaleźć recepty na ofensywę Magic (przypominam - bez Gordona). Serio? Taki mecz? Przeciwko Magic?

Oceny indywidualne:

Żal znaków po takim meczu. No dobra, odnotujmy, że Mitchell Robinson zaliczył 9 bloków.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza