środa, 20 listopada 2019

Week 4. Wzloty i upadki

Czwarty tydzień rozgrywek NBA przyniósł nam następujące mecze:

Chicago Bulls - New York Knicks 120:102
New York Knicks - Dallas Mavericks 106:103
New York Knicks - Charlotte Hornets 102:103


Pierwszym meczem w tym tygodniu była potyczka z Bulls. Spotkanie dwóch zespołów opartych na młodych zawodnikach, którzy mają stanowić o sile w niedalekiej przyszłości. Mecz mimo wszystko z bardzo krótką historią. Przez trzy kwarty oba zespoły prowadziły w miarę wyrównaną walkę. O wyniku spotkania przesądziła seria pięciu trafionych rzutów za 3 przez Coby White'a połączona z paradą błędów Knicks w ataku.

Wydarzeniem tygodnia był powrót Kristapsa Porzingisa do MSG. Ale o tym napiszę dalej. Mecz z Dallas Mavericks miał podobny przebieg do spotkania w Dallas. Knicks prowadzili grę. Dobre zawody rozgrywał Julius Randle oraz Dennis Smith Jr (miał chłopak motywację). Po drugiej stronie grę tworzył niesamowity Luka Doncić oraz w ograniczonym zakresie Porzingis (sporo punktów, ale na słabej skuteczności). W drugiej kwarcie show wszystkim ukradł Mitchell Robinson, który raz za razem kończył akcje nad obręczą. Trzecia kwarta, to festiwal strzelecki Doncicia. Na szczęście dla Knicks, w odpowiedzi na akcje Słoweńca, skuteczni byli rezerwowi gracze - Smith Jr, Dotson i Portis. W czwartej kwarcie, żaden z zespołów nie potrafił odskoczyć i o wszystkim zdecydowała końcówka. Zwycięstwo Knicks przesądził rzut Marcusa Morrisa. Może i ten sezon jest raczej spisany na straty, ale akurat z Mavericks kończymy go na dodatnim bilansie.

Ostatnim rywalem w tym tygodniu było Charlotte Hornets. Przez zdecydowaną większość spotkania to gospodarze prowadzili. W trzeciej kwarcie nawet 15 punktami. Niestety gościom udało się dogonić Knicks, głównie dzięki świetnej grze Devonte Grahama. W kolejnej ciekawej końcówce, to Hornets okazali się lepsi w wymianie ciosów. Ostateczny zadał na dwie sekundy przed końcem meczu niezawodny tego dnia Graham. Nowojorczycy mieli jeszcze możliwość odpowiedzi, ale Coach Fizdale wymyślił jakąś kuriozalną zagrywkę pod Juliusa Randle (słabiutki cały mecz), która ostatecznie nie przyniosła efektu.

Zawodnik tygodnia: Marcus Morris. Za game-winnera z Mavericks.

Wydarzenie tygodnia: powrót Unicorna do MSG. Na początku tego roku Kristaps Porzingis był nadzieją kibiców Knicks na lepsze jutro. Potem zażądał wymiany. Ostatecznie wylądował w Mavericks. Kibice Knicks dali upust swoim emocjom w tym meczu. Każde dojście do piłki, każdy rzut Porzingisa był oddawany przy akompaniamencie gwizdów i buczenia. Każde pudło było kwitowane brawami. Od miłości blisko do nienawiści. Mimo tego, że nadal jestem fanem Porzingisa, a rozwój projektu MavEUricks będę obserwował bacznym okiem, to całkowicie rozumiem podejście fanów. Można narzekać na trenera i na zarząd, ale koniec końców, to była decyzja Kristapsa.


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza