niedziela, 8 grudnia 2019

Pożegnanie z trenerem

W końcu stało się to, na co liczyło wielu fanów - David Fizdale został zwolniony z funkcji trenera New York Knicks. Razem z nim odszedł jego asystent, Keith Smart. Tymczasowym trenerem został mianowany Mike Miller. Do sztabu dołączył jeszcze Keith Bogans.

Byłem zadowolony, gdy Knicks zatrudniali Davida Fizdale na nowego trenera. Lubiany przez koszykarzy NBA, charyzmatyczny, mający za sobą lata pracy w mistrzowskiej organizacji Heat. Trener, który potrafił wprowadzić Grizzlies do Play Off. Przy którym taki Tyreke Evans grał chyba najlepszy basket w życiu. To miało prawo wypalić. Zresztą już pierwsze ruchy pokazywały, że to może być dobry wybór - wyjazd na Łotwę do kontuzjowanego Porzingisa, sporo wypadów razem z graczami Knicks na różne wydarzenia sportowe.

Tylko potem trzeba było zacząć grać w koszykówkę. I to przerosło Coacha Fizdale'a. Niezrozumiałe rotacje, bardzo uboga taktyka ofensywna oraz obrona oparta wyłącznie na umiejętnościach indywidualnych. Ok, w poprzednim sezonie skład został zbudowany na przypadkowych graczach. Poprzednie rozgrywki miały być czasem nauki dla młodych graczy - poznawanie NBA oraz poznawanie systemu gry Fizdale. Tyle, że nic z tego nie wypaliło. Fizdale nie miał nawet zarysu gry, co było widać na parkiecie. A młodzi gracze mieli problem z poznawaniem NBA, bo albo nie dostawali zaufania od trenera (Ntilikina, Dotson) albo byli rzucani na zbyt głęboką wodę (Knox). W ostatecznym rozrachunku grę zespołu prowadzili Mudiay i Vonleh, którzy i tak mieli odejść po sezonie. Do tego bałaganu doszedł jeszcze transfer Porzingisa. Wydawało się, że nie może być gorzej.

A jednak udało się. Zespół wzmocnił nr 3 draftu R.J. Barrett. Ale offseason okazał się totalną porażką. Zamiast zapowiadanych All Starów, Coach Fizdale dostał Randle'a, Morrisa i Portisa. Tyle, że chyba przegapił ten moment, bo gra została ustawiona pod izolacje. W dodatku, Knicks grali najwolniejszą i najbardziej archaiczną koszykówkę w NBA. Obrona Knicks miała zaciekle bronić pomalowanego i walczyć o zbiórki. Tyle, że Coach Fizdale zapomniał, że obecna gra NBA mocno przeniosła się do strefy rzutów z dystansu. Forsowanie gry na trzech wysokich było absurdem. Co z tego, że Knicks wygrywali zbiórki, skoro rywale na dystansie robili co chcieli. Dla Juliusa Randle wymyślono styl gry, w którym zupełnie się nie mógł odnaleźć, przez co jego efektywność ofensywna była bardzo słaba. Go-to-guy'em mianowano Marcusa Morrisa, który nie dość, że nigdy nie miał takiej roli w NBA, to jeszcze od początku sezonu grał głównie na nie swojej pozycji. 

No dobra, najważniejsi w Knicks są młodzi. Kevin Knox sporo zyskał na przesunięciu do second unit. R.J. Barrett został rzucony na 40-minutowe maratony. Początkowo dało to efekty statystyczne, ale po 10 meczach chłopak ewidentnie zgasł. Mitchell Robinson od początku był miotany między starting 5 a ławką, nierzadko z absurdalnych powodów. Dennis Smith Jr grał pomimo tragedii rodzinnej. Osobny temat to Frank Ntilikina i Damyean Dotson. Nie wiem czym sobie zasłużyli na takie traktowanie, na taki brak zaufania. Frank był już na marginesie, dopiero kontuzja Paytona i problemy rodzinne Smitha Jr spowodowały, że w końcu dostał szansę (pamiętajmy, że w poprzednim sezonie ważniejszy był Mudiay). I niespodzianka, gdy dostał zaufanie, odpłacił się solidną grą. No kto by mógł się tego spodziewać (przecież nie Coach Fizdale). I tak Dotson musiał jeszcze swoje odczekać na kolejne szanse. A jak już dostał, to robił to co umie najlepiej - bronił i rzucał z dystansu. Przypadki dwóch ostatnich graczy są o tyle smutne, że to jedni z najlepszych defensorów obwodowych w szeregach Knicks.

To wszystko składa się na obraz Knicks z obecnego sezonu. Grających jeszcze gorzej niż w poprzednich rozgrywkach. Przeciąganie tej decyzji było tylko marnowaniem czasu - graczy (szczególnie młodych) oraz kibiców. Mierne działania managementu nie powinny przesłaniać miernych działań trenera, które już w żadnym stopniu nie rokowały na przyszłość. David Fizdale musiał odejść. Take that for data.


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza